świecie cyberbezpieczeństwa wciąż pokutuje szkodliwy mit: „im większy budżet, tym bezpieczniejsza organizacja”. Tymczasem nadchodzący rok 2026 brutalnie zweryfikuje to podejście. Wygrają nie ci, którzy wydają najwięcej, ale ci, którzy postawią na inteligentną alokację środków opartą na twardej ocenie ryzyka i mierzalnych rezultatach.
W tym przewodniku pokażemy, jak ułożyć priorytety pod najnowsze wektory ataku – od
AI-phishingu po zagrożenia w łańcuchu dostaw. Przeanalizujemy konkretne liczby dla firm MŚP i Enterprise, pokażemy, jak rozsądnie podzielić środki między utrzymanie (Run) a innowacje (Innovate) oraz wskażemy technologie, które dają najwyższy zwrot z inwestycji (ROI).
Mapa ryzyk 2026: Gdzie celują atakujący?
Krajobraz zagrożeń na rok 2026 to toksyczny miks starych problemów i nowych technologii.
Mamy do czynienia z AI-phishingiem wykorzystującym deepfake głosowy, modelem Ransomware-as-a-Service (RaaS), kruchym łańcuchem dostaw pozbawionym SBOM, a także dzikim ekosystemem Shadow SaaS. Do tego dochodzą kradzieże sesji (MFA bypass) oraz wycieki danych w chmurze.
Aby nie przepalić budżetu, musimy uporządkować te zagrożenia brutalnie prosto, stosując wzór: Scoring = Prawdopodobieństwo × Wpływ × Wykrywalność (skala 0–5).
Inwestujemy tam, gdzie wynik jest wysoki, a nasze obecne możliwości detekcji – niskie.
Oto hierarchia wydatków podyktowana matematyką ryzyka:
Na szczycie listy znajduje się Ransomware-as-a-Service. Przy maksymalnym prawdopodobieństwie i wpływie (5/5) oraz niskiej wykrywalności, wynik punktowy to 50. Właścicielem tego obszaru musi być zespół SecOps, a kluczową inwestycją – konsolidacja EDR/XDR oraz niezmienialne kopie zapasowe (backup immutability) z regularnymi testami przywracania.
Tuż za nim plasują się wycieki danych w chmurze oraz AI-phishing. Oba zagrożenia osiągają wynik 40 punktów. W przypadku chmury, odpowiedzialność spada na IT/Cloud, a środki powinny iść w narzędzia DSPM i CSPM. W walce z deepfake’ami i phishingiem, kluczowa jest współpraca HR z SecOps oraz wdrożenie kluczy sprzętowych FIDO2/Passkeys i weryfikacji kanałem pobocznym (out-of-band).
Kolejne na liście są Shadow SaaS i ryzyka łańcucha dostaw (wynik 48 dla dostawców krytycznych). Tutaj budżet powinien wspierać Dział Zakupów i SecOps w egzekwowaniu wymogu SBOM (Software Bill of Materials) oraz wdrożeniu narzędzi CASB. Listę zamykają nadużycia tożsamości i MFA bypass (wynik 32), które wymagają inwestycji w uwierzytelnianie odporne na phishing i dostęp warunkowy (risk-based access).
Zasada jest prosta: każde ryzyko musi mieć przypisaną kontrolę, metrykę i konkretny termin przeglądu (np. co 90 dni). W firmie fintech zatrudniającej 200 osób priorytetem będzie IAM z kluczami FIDO2. W zakładzie produkcyjnym (2000 osób) budżet pójdzie na segmentację sieci OT i fizyczne odcięcie backupów.
Model 70/20/10: Jak podzielić budżet?
Planowanie budżetu cyberbezpieczeństwa rzadko polega dziś na prostym pytaniu „ile wydać”. Znacznie ważniejsze jest jak podzielić środki, aby jednocześnie utrzymać stabilność, redukować ryzyko i nie blokować rozwoju organizacji. Jednym z najbardziej pragmatycznych podejść jest model Run / Improve / Innovate, często opisywany proporcją 70/20/10.
W tym ujęciu większość zasobów trafia na bieżące utrzymanie środowiska (Run), mniejsza część na usprawnienia i domykanie luk (Improve), a najmniejsza — na innowacje i automatyzację (Innovate). W sytuacji podwyższonego ryzyka lub rosnącej liczby incydentów warto jednak przesunąć akcent w stronę usprawnień i innowacji, zamiast bezrefleksyjnie utrzymywać status quo.
Jak to wygląda w praktyce?
W mniejszych i średnich organizacjach dominują zazwyczaj koszty operacyjne: usługi, licencje subskrypcyjne i rozwiązania chmurowe. To naturalne — pozwala szybciej reagować na zmiany i ogranicza koszty utrzymania infrastruktury. Kluczowe jest jednak pozostawienie elastyczności: część budżetu powinna być zarezerwowana na nieprzewidziane zdarzenia i reagowanie na incydenty, bez konieczności „rozbijania” innych obszarów.
W większych organizacjach struktura wydatków zwykle wygląda inaczej. Rośnie udział inwestycji długoterminowych, systemów legacy i środowisk on-premise, często wynikających z regulacji lub skali operacji. Model 70/20/10 nadal się sprawdza, ale proporcje wewnątrz poszczególnych koszyków są bardziej złożone, a decyzje budżetowe wymagają dłuższego horyzontu planowania.
Kiedy przesuwać środki między koszykami?
Budżet nie powinien być sztywny. Jeśli obserwujesz wzrost określonego typu zagrożeń, naturalnym ruchem jest wzmocnienie obszaru „Improve” poprzez lepsze zabezpieczenia lub automatyzację reakcji. Z kolei zmiany regulacyjne, fuzje czy wejście w nowe modele biznesowe często uzasadniają większy nacisk na „Innovate” — szczególnie tam, gdzie ręczne procesy przestają być skalowalne.
Technologie, które realnie dają zwrot
Przy ograniczonych zasobach nie ma miejsca na rozwiązania „ładnie wyglądające w prezentacji”. Największą wartość dają technologie, które jednocześnie obniżają ryzyko i redukują obciążenie operacyjne zespołów.
W praktyce są to m.in. nowoczesne mechanizmy uwierzytelniania odporne na phishing, zarządzanie tożsamością i dostępami z podejściem just-in-time, a także narzędzia do detekcji i reagowania wspierane usługami działającymi całodobowo. W środowiskach chmurowych kluczowe znaczenie ma widoczność konfiguracji i danych, bo to tam najczęściej powstają krytyczne luki. Coraz większą rolę odgrywa też bezpieczny dostęp hybrydowy oraz automatyzacja procesów operacyjnych, która ogranicza pracę ręczną i ryzyko błędów.
Gdzie szukać oszczędności bez obniżania bezpieczeństwa?
Efektywny budżet to nie zawsze większy budżet. Najwięcej środków uwalnia się zwykle poprzez zmianę modelu działania, a nie przez cięcie ochrony. Zastąpienie własnych, rozproszonych procesów usługami zarządzanymi, konsolidacja narzędzi czy regularne porządkowanie nieużywanych licencji potrafią znacząco poprawić efektywność bez pogarszania poziomu zabezpieczeń.
Podobnie jest z testowaniem bezpieczeństwa — zamiast rzadkich, punktowych działań coraz więcej organizacji przechodzi na modele ciągłe, pod warunkiem że mają dobrze przygotowane procesy obsługi zgłoszeń i reagowania.
Plan wdrożeń i KPI: Mierzymy sukces
Budżet bezpieczeństwa ma wartość tylko wtedy, gdy przekłada się na konkretne efekty, a nie pozostaje zestawieniem pozycji w arkuszu kalkulacyjnym. Dlatego kluczowe jest połączenie planu działań z jasnymi wskaźnikami postępu. Sprawdzonym podejściem jest roadmapa oparta na horyzontach 90, 180 i 365 dni, która pozwala budować bezpieczeństwo etapami, bez paraliżowania organizacji.
Pierwsze 90 dni to etap porządkowania podstaw, czyli tzw. higieny bezpieczeństwa. W tym czasie organizacja powinna skupić się na zabezpieczeniu kont o podwyższonym ryzyku, osiągnięciu wysokiego poziomu pokrycia endpointów ochroną EDR oraz usunięciu nieaktywnych lub niepotrzebnych dostępów. Równolegle warto uporządkować konfigurację poczty elektronicznej, tak aby ograniczyć ryzyko nadużyć i ataków socjotechnicznych. Sukces na tym etapie mierzy się prostymi, technicznymi wskaźnikami: poziomem pokrycia, liczbą zamkniętych luk podstawowych i redukcją oczywistych punktów wejścia.
Horyzont 180 dni to moment przejścia z „zamykania dziur” do budowania widoczności i automatyzacji. Priorytetem staje się zrozumienie, gdzie faktycznie znajdują się dane i jakie konfiguracje generują największe ryzyko — szczególnie w środowiskach chmurowych. Równocześnie wprowadzana jest automatyzacja reakcji na powtarzalne zdarzenia, co skraca czas obsługi incydentów i odciąża zespoły operacyjne. KPI na tym etapie przesuwają się w stronę efektywności: czasu wykrycia, czasu reakcji oraz liczby zdarzeń obsługiwanych bez udziału człowieka.
Perspektywa 365 dni to faza dojrzałości. Organizacja konsoliduje narzędzia, upraszcza architekturę i wdraża spójny model bezpiecznego dostępu do zasobów, niezależnie od lokalizacji użytkownika. Wskaźniki sukcesu nie dotyczą już pojedynczych technologii, lecz stabilności operacyjnej: mniejszej liczby incydentów krytycznych, przewidywalności działania oraz odporności na zmiany organizacyjne i technologiczne.
Taki model pozwala nie tylko planować wdrożenia, ale też jasno komunikować postęp — zarówno zespołom technicznym, jak i zarządowi. Zamiast ogólnych deklaracji pojawiają się mierzalne etapy, które pokazują, że bezpieczeństwo faktycznie dojrzewa wraz z organizacją.
Każda inwestycja w bezpieczeństwo powinna dawać się ocenić w praktyce, a nie tylko „na oko”. Dlatego warto od początku ustalić kilka prostych wskaźników, które pokazują, czy organizacja faktycznie zyskuje większą kontrolę nad ryzykiem.
W obszarze operacyjnym kluczowe jest, jak szybko wykrywane są incydenty i jak sprawnie organizacja potrafi na nie reagować. Równie ważna jest pełna widoczność stacji roboczych i serwerów, bo brak ochrony choćby części środowiska tworzy luki trudne do zauważenia. Skuteczność szkoleń bezpieczeństwa dobrze widać po tym, jak często użytkownicy dają się złapać na próby phishingu, a tempo łatania krytycznych podatności pokazuje, jak długo organizacja pozostaje wystawiona na realne zagrożenia.
Z perspektywy finansowej najważniejszy jest jednak prosty wniosek: czy dana inicjatywa ogranicza straty i ryzyko w stopniu, który uzasadnia poniesiony koszt. Dla zarządu i dyrektora finansowego liczy się nie liczba narzędzi, lecz to, czy inwestycja realnie zmniejsza prawdopodobieństwo kosztownych incydentów i poprawia przewidywalność działania firmy.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy większy budżet naprawdę oznacza lepsze bezpieczeństwo?
Nie. Większy budżet bez jasnych priorytetów często oznacza więcej narzędzi, ale niekoniecznie mniejsze ryzyko. O bezpieczeństwie decyduje to, czy środki są wydawane tam, gdzie ryzyko jest realne i mierzalne, a nie ich całkowita wysokość.
Od czego zacząć planowanie budżetu cyberbezpieczeństwa na 2026 rok?
Od mapy ryzyk. Najpierw warto zrozumieć, co najbardziej zagraża Twojej organizacji (np. ransomware, phishing, chmura, dostawcy), a dopiero potem dobierać technologie i działania. Budżet powinien być odpowiedzią na ryzyko, a nie listą narzędzi „które wypada mieć”.
Czy model 70/20/10 sprawdzi się w każdej firmie?
To dobra rama myślenia, ale nie sztywna reguła. W stabilnych środowiskach proporcje mogą być bliższe klasycznemu podziałowi, natomiast przy wzroście incydentów, zmianach regulacyjnych lub dynamicznym rozwoju warto przesuwać środki w stronę usprawnień i automatyzacji.
Jakie zagrożenia będą największym problemem w 2026 roku?
Największe ryzyko niosą dziś ataki, które:
- są masowe i zautomatyzowane (ransomware, phishing),
- wykorzystują ludzi i procesy, a nie tylko technologię,
- wynikają z zależności od chmury i dostawców zewnętrznych.
Dlatego priorytetem są obszary, gdzie prawdopodobieństwo i wpływ są wysokie, a wykrywalność niska.
Jak odróżnić „technologie z ROI” od drogich gadżetów?
Dobre pytanie brzmi nie: „co to narzędzie potrafi?”, ale:
- czy zmniejsza ryzyko najczęstszych incydentów,
- czy skraca czas wykrycia i reakcji,
- czy odciąża zespoły operacyjne.
Jeśli rozwiązanie poprawia tylko raportowanie, ale nie wpływa na reakcję — zwykle nie jest priorytetem.
